SAMOTNIE PRZEZ KORONĘ GÓR POLSKICH

Główny Szlak Beskidzki | Drugi etap: Cisna – Iwonicz-Zdrój | Relacja dzień po dniu

Wołosań 1071 m n.p.m. Najwyższy szczyt drugiego etapu GSB

Słowem wstępu

Drugi etap Głównego Szlaku Beskidzkiego rozpocznę w Cisnej, miejscu, w którym zakończyłem pierwszy etap swojej wędrówki. Stąd ruszę dalej, kontynuując trasę rozpoczętą w Wołosatem. Trasa drugiego etapu będzie prowadziła przez kolejne pasma Beskidów aż do Iwonicza-Zdroju.

Przede mną kolejne dni marszu, nowe miejscowości, górskie szlaki, spotkania i widoki, które mogą na długo pozostać w pamięci. Zapraszam Cię więc do dalszej wędrówki Głównym Szlakiem Beskidzkim razem ze mną. Tym razem kontynuujemy trasę z Cisnej aż do Iwonicza-Zdroju.

W tej wyprawie towarzyszy mi również mój patron medialny, Krówka Szczecińska. Dzięki współpracy z Grupą Dystrybucyjną Matrix podczas wyprawy korzystam z kamery 360°, dzięki której mogę Tobie pokazywać GSB w filmach na YouTube z nieco innej perspektywy.

Według mapy drugi etap Głównego Szlaku Beskidzkiego z Cisnej do Iwonicza-Zdroju to:
• 89 kilometrów
• 2889 metrów podejść
• 3145 metrów zejść
• 27 godzin i 21 minut marszu.

Dane pochodzące z mapy pokazują planowaną trasę. Na zakończenie podaję natomiast to, co faktycznie przeszedłem. Różnice wynikają między innymi z przejść po miejscowościach, odejść od głównego szlaku oraz dodatkowych przejść i postojów w trakcie dnia.

Mapa drugiego etapu Głównego Szlaku Beskidzkiego: Cisna → Iwonicz-Zdrój

Zanim ruszymy w drogę, zobacz mój przebieg i mapę drugiego etapu Głównego Szlaku Beskidzkiego z Cisnej do Iwonicza-Zdroju. Trasa prowadzi przez Beskid Niski, a po drodze znajdują się między innymi Komańcza, Wola Piotrowa i Rymanów-Zdrój.

Mapa drugiego etapu Głównego Szlaku Beskidzkiego: Cisna → Iwonicz-Zdrój.

Jeśli chcesz zobaczyć trasę dokładniej, kliknij w mapę i przejdź do jej interaktywnej wersji.
Źródło mapy: mapa-turystyczna.pl
Zanim przejdziesz dalej do fotorelacji, będzie mi bardzo miło, jeśli udostępnisz ten wpis w swoich mediach społecznościowych. Dziękuję za każde udostępnienie.

Spis treści relacji

Miejsca: • Cisna

Miejsca: • Hon 820 m • Osina 963 m • Wołosań 1071 m (najwyższy szczyt drugiego etapu GSB) • Przełęcz pod Jawornem • Jaworne 992 m • Przełęcz Żebrak • Chryszczata 997 m • Jeziorka Duszatyńskie • Prełuki (granica Bieszczadów i Beskidu Niskiego) • Stare Schronisko w Komańczy

Miejsca: • Komańcza • Wahalowski Wierch 666 m • Przybyszów • Tokarnia 778 m (najwyższy szczyt tego dnia) • Wola Piotrowa

Miejsca: • Wola Piotrowa • Skibce 776 m (najwyższy szczyt tego dnia) • Puławy Górne • Puławy Dolne • Studencka Baza Namiotowa w Wisłoczku • Rymanów-Zdrój

Miejsca: • Rymanów-Zdrój • Rymanów • Wejście na szlak GSB • Iwonicz-Zdrój


Informacje: • Dojazd na start i powrót • Noclegi • Woda i zakupy • Ciekawe miejsca na szlaku • Dodatkowe informacje

Bądź na bieżąco z moimi kolejnymi wyprawami i obserwuj mój fanpage na Facebooku.

Podróż ze Szczecina do Cisnej
19–20 sierpnia 2026

Podróż na drugi etap Głównego Szlaku Beskidzkiego rozpocząłem 19 sierpnia o godzinie 10:30. Tym razem, nauczony doświadczeniem z pierwszego etapu, zabrałem ze sobą nieco lżejszy plecak, choć i tak swoje ważył. Ze Szczecina ruszyłem pociągiem do Tarnowa, a stamtąd autobusem do Sanoka, gdzie czekał mnie nocleg.

Następnego dnia ruszyłem autobusem z Sanoka do Cisnej. Na miejsce dotarłem około 14:30, więc łącznie podróż ze Szczecina do Cisnej zajęła mi około 28 godzin. Po takiej podróży mogłem wreszcie ponownie stanąć na Głównym Szlaku Beskidzkim i rozpocząć kolejny etap swojej wędrówki.

Początek podróży ze Szczecina na drugi etap Głównego Szlaku Beskidzkiego.

Cisna

Do Cisnej dotarłem 20 sierpnia w godzinach popołudniowych. Był to powrót do miejsca, w którym zakończyłem pierwszy etap Głównego Szlaku Beskidzkiego. Zanim jednak ruszyłem dalej czerwonym szlakiem w stronę Iwonicza-Zdroju, chciałem ponownie poczuć klimat Cisnej i odwiedzić kilka charakterystycznych miejsc.

Waldek na przystanku autobusowym w Cisnej.

Kościół pw. św. Stanisława Biskupa w Cisnej

Po przyjeździe do Cisnej pierwsze kroki skierowałem do kościoła. Chciałem chwilę się pomodlić, zatrzymać po długiej podróży i podziękować za szczęśliwy przyjazd. Przede mną było kilka dni wędrówki, dlatego ta chwila modlitwy i zadumy była dla mnie ważnym początkiem kolejnego etapu GSB.

Przy kościele znalazłem również informację o godzinach Mszy Świętych. Utrwaliłem ją na zdjęciu poniżej. Aktualny porządek nabożeństw znajduje się na stronie parafii w Cisnej.

Kościół pw. św. Stanisława Biskupa w Cisnej.

Wnętrze kościoła pw. św. Stanisława Biskupa w Cisnej.

Godziny Mszy Świętych w kościele pw. św. Stanisława Biskupa w Cisnej. Stan na sierpień 2026 r.

Bieszczadzka Kolejka Leśna w Cisnej

Jako mały miłośnik kolei nie mogłem jednak pominąć podczas pobytu w Cisnej Bieszczadzkiej Kolejki Leśnej. Oczywiście jako były mieszkaniec Siedlec powinienem zacząć od słynnego drogowskazu z nazwą Siedlce, ale przy nim byłem i pisałem o nim podczas pierwszego etapu GSB. Jeśli chcesz go zobaczyć, zapraszam Cię do przeczytania relacji z pierwszego etapu GSB.

Obecnie Bieszczadzka Kolejka Leśna nie jeździ przez Cisną. Najbliższa stacja, z której kursuje kolejka, znajduje się w Majdanie, około 2 km od centrum Cisnej. Kolejka kursuje stamtąd w kierunku Balnicy lub Solinki.

Stacja Bieszczadzkiej Kolejki Leśnej w Cisnej i widok w kierunku szlaku do Dołżycy.

Widok na szlak w kierunku Majdanu.

Siekierezada w Cisnej

Kolejnym punktem dzisiejszego dnia było odwiedzenie Siekierezady w Cisnej. To jedno z kultowych miejsc Bieszczad, które zdecydowanie warto zobaczyć podczas pobytu w Cisnej. Jeśli zastanawiasz się, co warto zobaczyć w Cisnej, Siekierezada z pewnością powinna znaleźć się na tej liście. Postanowiłem więc nie tylko zajrzeć do środka, ale również zjeść obiad.

Siekierezada od lat kojarzy się z artystycznym i nieco surowym klimatem Bieszczad. Wnętrze pełne drewnianych elementów, rzeźb i pamiątek tworzy atmosferę, której trudno szukać w zwykłej restauracji. Po długiej podróży i przed kolejnymi dniami na szlaku przyszedł czas na chwilę odpoczynku i porządny obiad.

Restauracja Siekierezada w Cisnej.

Charakterystyczne drewniane wnętrze Siekierezady w Cisnej.

Bar w restauracji Siekierezada w Cisnej.

Ogród Getsemani w Siekierezadzie w Cisnej.

Obiadek zjedzony, dzionek zaliczony. Kawunia wypita, Krówka spożyta.

Bacówka pod Honem w Cisnej

Po obiedzie udałem się w stronę mojego dzisiejszego miejsca noclegowego. Po długiej podróży ze Szczecina i dniu spędzonym w Cisnej przyszedł czas na odpoczynek. Schronisko w Cisnej, a właściwie Bacówka pod Honem, miało być moją bazą przed kolejnym dniem, kiedy czekała mnie już właściwa wędrówka Głównym Szlakiem Beskidzkim.

Bacówka pod Honem – tam idę.

Bacówka pod Honem – zostało mi już tylko 100 m.

Bacówka pod Honem w Cisnej.

Główne wejście do Bacówki pod Honem w Cisnej.

Panorama Bieszczad spod Bacówki pod Honem.

Widok na Bieszczady spod schroniska w Cisnej.

Pokój noclegowy w Bacówce pod Honem w Cisnej.

Menu, jedzenie i ceny w Bacówce pod Honem w Cisnej. Stan na sierpień 2026 r.

Waldek przy kawie w bufecie schroniska pod Honem w Cisnej z Krówką Szczecińską.

Podsumowanie dnia

Po dwóch dniach podróży z domu w Bieszczady mogłem wreszcie spokojnie poczuć, że rozpocząłem kolejny etap Głównego Szlaku Beskidzkiego. Krótki pobyt w Cisnej, spacer, wizyta w kilku charakterystycznych miejscach i wieczór w Bacówce pod Honem pozwoliły mi ponownie poczuć klimat Bieszczad.

Wieczorem przyszedł czas na wyciszenie, rozmowy ze współlokatorami, kawę i obserwowanie zachodzącego słońca. Wiedziałem już, że następny dzień będzie zupełnie inny. Czekała mnie długa wędrówka, dlatego trzeba było odpocząć, nastawić głowę na kolejny dzień i rano ruszyć na szlak.

Cisna → Komańcza
21 sierpnia 2026

Wiedziałem, że pierwszy dzień tego etapu będzie jednocześnie jego najdłuższym dniem. Miałem dwie możliwości. Mogłem zejść ze szlaku do Smolnika i przenocować w tamtejszym schronisku. Oznaczałoby to około 2 godziny krótszy marsz, ale następnego dnia musiałbym wrócić do Przełęczy Żebrak, co zajęłoby mi około 3 godzin. Później czekałoby mnie jeszcze około 8 godzin marszu do Komańczy, więc w praktyce straciłbym cały dzień. Taki wariant oznaczał więc nie tylko dodatkowe cofanie się, ale również wydłużenie całej wyprawy o kolejny dzień.

Druga możliwość zakładała przejście od razu do Komańczy. Do pokonania miałem prawie 30 kilometrów, a według mapy cała trasa powinna zająć ponad 9 godzin marszu. Był to zdecydowanie trudniejszy wariant, ale dzięki niemu mogłem zaoszczędzić jeden dzień całej wyprawy i następnego dnia od razu ruszyć dalej. Mimo czekającego mnie długiego marszu uznałem, że właśnie takie rozwiązanie będzie lepsze. Ostatecznie wybrałem więc bezpośrednie przejście do Komańczy.

Tego dnia według mapy czekała mnie trasa Głównego Szlaku Beskidzkiego z Cisnej do Komańczy. Do przejścia miałem:
• 29,2 kilometra
• 1123 metry podejść
• 1290 metrów zejść
• 9 godzin i 12 minut marszu
• najwyższy szczyt: Wołosań 1071 m n.p.m.

Poranek w schronisku

Dzień zapowiadał się pogodnie i taki też pozostał przez kolejne godziny. Wstałem jako jeden z pierwszych turystów przebywających w schronisku, a wszystko wskazywało na to, że również jako pierwszy ruszę na szlak. Po śniadaniu, obowiązkowej kawuni i oczywiście Krówce Szczecińskiej zostało mi już tylko przygotować się do drogi.

Jeszcze przez chwilę spojrzałem na Bieszczady z tarasu widokowego. Wiedziałem, że przede mną długi dzień, dlatego nie chciałem niepotrzebnie zwlekać. Plecak na plecy, ostatnie spojrzenie na drogowskaz i ruszam. Przede mną pierwszy właściwy odcinek drugiego etapu Głównego Szlaku Beskidzkiego.

Poranek w Bacówce pod Honem w Cisnej i widok na Bieszczady z tarasu widokowego.

Obfite śniadanie w Bacówce pod Honem w Cisnej. Kawunia w termosie i Krówka Szczecińska na drogę.

Ostatnie spojrzenie na Bacówkę pod Honem w Cisnej przed wyruszeniem na szlak.

Pierwsze kroki na szlaku. Do Komańczy pozostało 9 h 20 min.

Hon 820 m n.p.m.

Wędrówkę rozpocząłem od razu od stromego podejścia na Hon, który wznosi się na wysokość 820 m n.p.m. To właśnie od tego szczytu swoją nazwę wzięła Bacówka pod Honem, z której przed chwilą wyruszyłem. Jak na początek dnia, Hon dał mi od razu solidną rozgrzewkę.

Hon 820 m n.p.m. w Bieszczadach, szczyt na trasie Głównego Szlaku Beskidzkiego.

Waldek na szczycie Hona 820 m n.p.m.

Osina 963 m n.p.m.

Po zejściu z Hona ruszyłem dalej w stronę Osiny. Ten odcinek był już spokojniejszy, mogłem więc złapać swój rytm i skupić się na dalszej drodze. Ostatnie podejście na Osinę również okazało się strome, ale po chwili dotarłem na jej szczyt, wznoszący się na wysokość 963 m n.p.m.

Osina 963 m n.p.m. w paśmie Łopiennika i Durnej w Bieszczadach, szczyt na trasie Głównego Szlaku Beskidzkiego.

Waldek na szczycie Osiny 963 m n.p.m.

Jedna z nielicznych polan na dzisiejszej trasie Głównego Szlaku Beskidzkiego po zejściu z Osiny.

Wołosań 1071 m n.p.m.

Kolejnym celem na trasie był Wołosań 1071 m n.p.m. Najwyższy szczyt pomiędzy Cisną a Komańczą i jednocześnie najwyższy punkt całego drugiego etapu mojej wędrówki. W końcu dotarłem na szczyt. Zatrzymałem się tutaj na chwilę i zrobiłem kilka zdjęć.

Wołosań 1071 m n.p.m. w paśmie Wysokiego Działu w Bieszczadach, najwyższy szczyt podczas drugiego etapu Głównego Szlaku Beskidzkiego.

Waldek na szczycie Wołosania 1071 m n.p.m.

Kapliczka na szczycie Wołosania.

Jedna z nielicznych polan pomiędzy Cisną a Komańczą.

Przełęcz pod Jawornem 928 m n.p.m.

Po zdobyciu Wołosania ruszyłem dalej w stronę Komańczy. Szlak prowadził mnie przez kolejne fragmenty Wysokiego Działu, aż dotarłem do Przełęczy pod Jawornem na wysokości 928 m n.p.m. Był to kolejny charakterystyczny punkt na trasie, który wyznaczał mi dalszy kierunek wędrówki.

Przełęcz pod Jawornem 928 m n.p.m., w Bieszczadach na trasie Głównego Szlaku Beskidzkiego w Bieszczadach.

Prawie połowa drogi za mną. Do Komańczy pozostało jeszcze 5 h 30 min. marszu.

Jaworne 992 m n.p.m.

Skoro była Przełęcz pod Jawornem, to i Jaworne musiało być. Podejście, choć strome, nie trwało długo i po chwili stanąłem na szczycie Jaworne 992 m n.p.m.

Jaworne 992 m n.p.m. w paśmie Wysokiego Działu w Bieszczadach, szczyt na trasie Głównego Szlaku Beskidzkiego.

Waldek na szczycie Jaworne 992 m n.p.m.

Przełęcz Żebrak 816 m n.p.m.

Kolejnym punktem na trasie była Przełęcz Żebrak. Po zdobyciu Jawornego czekało mnie teraz zejście w kierunku przełęczy, położonej na wysokości 816 m n.p.m. To właśnie tutaj szlak przecina drogę prowadzącą przez serce Bieszczadów.

Tu dopadł mnie mały kryzys. Mogłem zejść do Smolnika i przenocować w schronisku albo dotrzeć do studenckiej bazy namiotowej Rebe. Nie miałem jednak sprzętu do nocowania w terenie, a kolejne dni i noclegi były już zaplanowane. Musiałem więc zdecydować, czy trzymać się planu. Zadecydowałem, że idę dalej w kierunku Komańczy.

Przełęcz Żebrak 816 m n.p.m. w Bieszczadach. Wiata na Przełęczy Żebrak.

Waldek na Przełęczy Żebrak 816 m n.p.m. na trasie Głównego Szlaku Beskidzkiego.

Chryszczata 997 m n.p.m.

Po opuszczeniu Przełęczy Żebrak ruszyłem w kierunku kolejnego szczytu. Przede mną była Chryszczata, wznosząca się na wysokość 997 m n.p.m. Podejście ponownie dało mi trochę w kość, ale po wcześniejszych szczytach wiedziałem już, że na tym etapie dnia łatwo nie będzie.

Po wejściu na Chryszczatą musiałem zrobić sobie dłuższą przerwę. Powoli zaczynałem odczuwać trudy całej wędrówki, a ciężar plecaka dawał się coraz bardziej we znaki. Siły nie były już takie jak rano, dlatego chwila odpoczynku była po prostu konieczna.

Chryszczata 997 m n.p.m. w paśmie Wysokiego Działu w Bieszczadach, szczyt na trasie Głównego Szlaku Beskidzkiego.

Waldek na szczycie Chryszczatej 997 m n.p.m.

Wiata na Chryszczatej.

Jeziorka Duszatyńskie

Po Chryszczatej przyszedł czas na jedno z ciekawszych miejsc na trasie, Jeziorka Duszatyńskie. Po kilku godzinach marszu wśród lasów dotarłem w końcu do miejsca, które wyraźnie różniło się od wcześniejszej części trasy. Szedłem wzdłuż linii brzegowej i napawałem się urokiem tego miejsca.

Jeziorka Duszatyńskie w Bieszczadach, jeziora osuwiskowe na zboczach Chryszczatej.

Rezerwat Zwiezło w Bieszczadach, malownicze jeziora powstałe w wyniku osuwiska.

Górne jeziorko w Rezerwacie Zwiezło na zboczach Chryszczatej.

Diabelskie Jeziorka w Bieszczadach, malowniczy zakątek w okolicach Duszatyna.

Jeziorka Duszatyńskie na trasie Głównego Szlaku Beskidzkiego.

Prełuki

W Prełukach zatrzymałem się przy tablicy „Karpaty Zachodnie”, a przekraczając Osławę, opuściłem Bieszczady i wszedłem w Beskid Niski. Mała tabliczka pod głównym oznaczeniem przypominała, że to właśnie Osława wyznacza granicę między Bieszczadami a Beskidem Niskim. 

W tym miejscu musiałem zrobić sobie pauzę. Po tylu godzinach marszu byłem naprawdę wykończony i miałem już serdecznie dość. A przede mną czekało jeszcze ostatnie, strome podejście. Wiedziałem, że meta jest coraz bliżej, ale patrząc na to wzniesienie, miałem wrażenie, że ta „końcówka” będzie jeszcze długa.

Tablica „Karpaty Zachodnie” w Prełukach. Granica między Bieszczadami a Beskidem Niskim.

Pożegnalna panorama Bieszczad podczas mojej wędrówki GSB.

Stare Schronisko w Komańczy

Po długim i wyczerpującym dniu w końcu dotarłem do celu dzisiejszej wędrówki po GSB. Było nim Stare Schronisko w Komańczy, gdzie czekał mnie zasłużony odpoczynek. Po tylu godzinach marszu najważniejsze było jedno, w końcu zdjąć plecak i odpocząć. Poczułem ogromną ulgę. Ten dzień naprawdę dał mi mocno w kość, ale właśnie dlatego satysfakcja z jego ukończenia była jeszcze większa.

Schronisko miało zupełnie inny klimat niż miejsca, w których do tej pory nocowałem. Większość z nich była bardziej komercyjna i oferowała typowe wygody dla turystów. Tutaj było zdecydowanie bardziej po staremu, trochę spartańsko, ale właśnie w tym tkwił jego urok. Nie było bufetu, nie było tej całej schroniskowej otoczki znanej z bardziej popularnych obiektów. Był za to klimat starego, prawdziwego schroniska, w którym człowiek po całym dniu marszu po prostu miał gdzie przyjść, odpocząć i spędzić noc.

Stare Schronisko w Komańczy.

Waldek przy Starym Schronisku w Komańczy.

Jadalnia w Starym Schronisku w Komańczy.

Ogólna sypialnia na piętrze Starego Schroniska w Komańczy.

Podsumowanie dnia

To był naprawdę długi i wymagający dzień. Prawie 30 kilometrów marszu, kolejne podejścia, ciężki plecak i momenty, w których naprawdę miałem już dość. Był kryzys na Przełęczy Żebrak, była chwila odpoczynku na Chryszczatej, a pod koniec dnia ostatnie strome podejście w Prełukach wydawało się już zdecydowanie za długie. Mimo wszystko dotarłem do Komańczy i zrealizowałem zaplanowaną trasę.

To był najdłuższy dzień marszu podczas mojej dotychczasowej wędrówki Głównym Szlakiem Beskidzkim. Patrząc na kolejne etapy, mam wrażenie, że prawdopodobnie będzie to również najdłuższy dzień marszu podczas całego GSB. Zmęczenie było ogromne, ale satysfakcja z dotarcia do Starego Schroniska w Komańczy była jeszcze większa. Po takim dniu nie pozostało mi już nic innego, jak tylko zdjąć plecak, odpocząć i nabrać sił przed kolejnym dniem.

Tego dnia faktycznie:
• pokonałem prawie 30 km
• marsz zajął mi 11 godzin
• na trasie było około 1123 m podejść i 1290 m zejść.

Komańcza → Wola Piotrowa
22 sierpnia 2026

Kolejny dzień wędrówki przyniósł mi kilka bardzo różnych miejsc. Wędrówka przez Beskid Niski prowadziła mnie przez Komańczę i jej historię, a jako mały miłośnik kolei nie mogłem sobie odmówić wizyty na dwóch stacjach PKP w Komańczy.

Tego dnia według mapy czekała mnie trasa Głównego Szlaku Beskidzkiego z Komańczy do Woli Piotrowej. Do przejścia miałem:
• 20,6 kilometra
• 648 metrów podejść
• 624 metry zejść
• 6 godzin i 19 minut marszu
• najwyższy szczyt: Tokarnia 778 m n.p.m.

Stare Schronisko w Komańczy

Po wczorajszym, bardzo długim dniu dobrze wypocząłem w Starym Schronisku w Komańczy. Rano zjadłem śniadanie i byłem gotowy na kolejny dzień wędrówki. Dzisiejsza trasa również zapowiadała sporo kilometrów po Głównym Szlaku Beskidzkim, więc trzeba było się odpowiednio przygotować. Śniadanie za mną, kawunia do termosu i Krówka Szczecińska na drogę. Z takim wyposażeniem można było ruszać na szlak.

Kawunia w termosie i Krówka Szczecińska na drogę podczas wędrówki GSB.

Kościół pw. św. Józefa w Komańczy

Dzień rozpocząłem od modlitwy i chwili zadumy w kościele pw. św. Józefa w Komańczy. Chwilę zostałem, zebrałem myśli i dopiero wtedy ruszyłem dalej na szlak.

Kościół pw. św. Józefa w Komańczy.

Wnętrze kościoła pw. św. Józefa w Komańczy.

Godziny Mszy Świętych w kościele pw. św. Józefa w Komańczy. Stan na sierpień 2026 r.

Stacja kolejowa Komańcza

Jak już wspomniałem, jestem małym miłośnikiem kolei, więc będąc w Komańczy nie mogłem sobie odmówić odwiedzenia tutejszej stacji kolejowej. Zatrzymałem się tutaj na chwilę, zanim ruszyłem dalej szlakiem. Podczas mojej wędrówki pociągi tędy nie kursowały ze względu na remont linii kolejowej, ale i tak chciałem zobaczyć to miejsce na własne oczy.

Stacja kolejowa Komańcza, widok od strony ulicy.

PKP Komańcza, widok od strony torów.

PKP Komańcza Letnisko

Ale na jednej stacji oczywiście nie mogło się skończyć. W Komańczy znajduje się również przystanek kolejowy Komańcza Letnisko, więc skierowałem się właśnie tam. Kolejny mały przystanek na trasie, który dla takiego miłośnika kolei jak ja był po prostu obowiązkowy.

Stacja kolejowa PKP Komańcza Letnisko.

Klasztor Sióstr Nazaretanek w Komańczy

Kolejnym miejscem na szlaku był Klasztor Sióstr Nazaretanek w Komańczy. To nie tylko klasztor, ale również miejsce związane z jednym z ważniejszych wydarzeń w najnowszej historii Polski. Właśnie tutaj, w latach 1955–1956, internowany był błogosławiony kardynał Stefan Wyszyński. Jest to również miejsce martyrologii, dlatego bardzo chciałem je odwiedzić podczas swojej wędrówki.

Klasztor Sióstr Nazaretanek w Komańczy.

Wejście do Izby Pamięci kardynała Stefana Wyszyńskiego w Komańczy.

Gabinet i miejsce pracy kardynała Stefana Wyszyńskiego w Komańczy. Biurko, maszyna do pisania, portret i pamiątki.

Sutanna, szaty liturgiczne, ornat, alba i Mszał Rzymski w Izbie Pamięci kardynała Stefana Wyszyńskiego w Komańczy.

Kaplica w Klasztorze Sióstr Nazaretanek w Komańczy.

Panorama Beskidu Niskiego podczas wędrówki Głównym Szlakiem Beskidzkim

Powoli opuszczałem Komańczę i ruszałem dalej Głównym Szlakiem Beskidzkim w stronę Wahalowskiego Wierchu. Po drodze towarzyszyły mi takie właśnie panoramy i górskie widoki. Zatrzymałem więc kilka z nich na zdjęciach, którymi chcę się teraz z Tobą podzielić.

Wahalowski Wierch 666 m n.p.m.

Wahalowski Wierch 666 m n.p.m. był kolejnym punktem mojego marszu i początkiem dalszej wędrówki przez Beskid Niski.

Wahalowski Wierch 666 m n.p.m. w Beskidzie Niskim, szczyt na trasie Głównego Szlaku Beskidzkiego.

Waldek na Wahalowskim Wierchu 666 m n.p.m.

Panoramy Beskidu Niskiego między Wahalowskim Wierchem a Przybyszowem

Po zdobyciu Wahalowskiego Wierchu ruszyłem dalej w stronę Przybyszowa. Po drodze były leśne odcinki, ale pojawiały się też miejsca, z których otwierały się piękne panoramy Beskidu Niskiego. Kilka z tych widoków szczególnie mi się spodobało, dlatego chcę się nimi z Tobą podzielić.

Przybyszów

Wcześniejsze panoramy pojawiły się tuż przed zejściem do Przybyszowa i były zapowiedzią kolejnych widoków, które czekały mnie dalej. Przez większą część tego odcinka Główny Szlak Beskidzki prowadził leśnymi ścieżkami Beskidów. Po wyjściu z lasu dotarłem do bardzo małego Przybyszowa, gdzie zabudowa ogranicza się właściwie do kilku domów i kilku domków letniskowych. Ta spokojna okolica znana jest jako Niedźwiedzia Dolina.

Przy jednym z drogowskazów wyznaczających kierunki szlaków czekała na mnie jeszcze mała niespodzianka. Znajdowała się tam skrzyneczka z pieczątkami, w tym pieczątką Głównego Szlaku Beskidzkiego, więc oczywiście nie mogłem przejść obok niej obojętnie. Z Przybyszowa czekała mnie już najcięższa część tego dnia, czyli około godzinne podejście na Tokarnię, najwyższy punkt tego dnia i szczyt położony na wysokości 778 m n.p.m.

Drogowskaz szlaków w Przybyszowie i skrzyneczka z pieczątką GSB

Podejście na Tokarnię 778 m n.p.m.

Podejście na Tokarnię zajęło mi około godziny i dało mi się we znaki, ale widoki, które pojawiły się po drodze, szybko wynagrodziły cały wysiłek. Z wysokości 778 m n.p.m. mogłem w końcu szerzej spojrzeć na beskidzkie grzbiety i nacieszyć się panoramą, która była najlepszą nagrodą za to podejście.

Panorama Beskidów z Tokarni 778 m n.p.m. n.

Widok na beskidzkie grzbiety z podejścia na Tokarnię 778 m n.p.m.

Rozległa panorama Beskidów ze szlaku na Tokarnię 778 m n.p.m.

Tokarnia 778 m n.p.m.

Dotarłem w końcu na Tokarnię. Godzinne podejście dało mi się we znaki, ale kiedy stanąłem na wysokości 778 m n.p.m., zmęczenie zaczęło ustępować miejsca satysfakcji. Był to najwyższy szczyt, jaki miałem tego dnia zdobyć. Po chwili mogłem już spokojnie rozejrzeć się wokół siebie i nacieszyć się panoramą beskidzkich grzbietów. A że świat jest mały, na szczycie spotkałem jeszcze krajan ze Szczecina. Jak widać, nawet na Głównym Szlaku Beskidzkim szczecinian można spotkać.

Tokarnia 778 m n.p.m. w Beskidzie Niskim, szczyt na trasie Głównego Szlaku Beskidzkiego.

Waldek na Tokarni 778 m n.p.m. w Beskidzie Niskim. Najwyższy szczyt dzisiejszego dnia na GSB zdobyty.

Panorama Beskidów z Tokarni 778 m n.p.m. w Beskidzie Niskim.

Zejście do Woli Piotrowej

Po zdobyciu Tokarni ruszyłem dalej w stronę Woli Piotrowej. Szlak prowadził teraz otwartym terenem, dzięki czemu mogłem jeszcze nacieszyć się widokami podczas schodzenia z Tokarni. Po wczorajszym długim marszu zaplanowałem ten dzień tak, aby odbić nieco ze szlaku GSB i zejść nieco wcześniej na odpoczynek i nocleg do Woli Piotrowej.

Podczas zejścia pojawiło się we mnie dobrze znane uczucie smutku, że coś się kończy. Z każdym kolejnym krokiem coraz bardziej oddalałem się od szlaku, a przecież właśnie tam spędziłem kolejny długi dzień. Na szczęście towarzyszące mi widoki pozwalały choć na chwilę odsunąć tę myśl. Szedłem więc dalej, ciesząc się otwartą przestrzenią i tym, co jeszcze miałem przed oczami, zanim przyszła pora na odpoczynek w Woli Piotrowej.

Panorama Beskidów podczas zejścia z Tokarni.

Widok na beskidzkie grzbiety ze szlaku podczas zejścia z Tokarni.

Widok na Tokarnię 778 m n.p.m. podczas zejścia w kierunku Woli Piotrowej.

Wola Piotrowa i chwila odpoczynku

Po zejściu ze szlaku Głównego Szlaku Beskidzkiego dotarłem do Woli Piotrowej, gdzie czekał na mnie nocleg i zasłużony odpoczynek. Po całym dniu wędrówki nie myślałem już o kolejnych kilometrach. Usiadłem w ogródku z popołudniową kawą i mogłem wreszcie spokojnie odetchnąć. Tego dnia nogi miały już zdecydowanie prawo powiedzieć: wystarczy.

Waldek przy popołudniowej kawuni i Krówce Szczecińskiej w Woli Piotrowej..

Podsumowanie dnia

To był kolejny dzień na Głównym Szlaku Beskidzkim i był nieco lżejszy od wczorajszego. Przez długi czas towarzyszył mi las, za to końcówka wynagrodziła mi wcześniejszy marsz pięknymi widokami, które pojawiły się podczas zejścia do Woli Piotrowej. Po takim dniu z przyjemnością mogłem w końcu odpocząć.

Tego dnia faktycznie:
• pokonałem prawie 21 km
• marsz zajął mi 8 godzin
• na trasie było około 650 m podejść i 625 m zejść.

Wola Piotrowa → Rymanów-Zdrój
23 sierpnia 2026

Dzisiejszego dnia czekała mnie wędrówka przez Beskid Niski. Szlak prowadził między innymi przez Puławy i Studencką Bazę Namiotową w Wisłoczku. Ponieważ była to niedziela, zaplanowałem trasę tak, aby znaleźć również czas na udział w niedzielnej Mszy Świętej.

Tego dnia według mapy czekała mnie trasa Głównego Szlaku Beskidzkiego z Woli Piotrowej do Rymanowa-Zdroju. 
Do przejścia miałem:
• 26,3 kilometra
• 693 metry podejść
• 823 metry zejść
• 7 godzin i 46 minut marszu
• najwyższy szczyt: Skibce 776 m n.p.m.

Wyjście z Woli Piotrowej

Po nocy spędzonej w Woli Piotrowej przyszedł czas ruszyć dalej. Przede mną kolejny odcinek Głównego Szlaku Beskidzkiego, prowadzący w stronę Rymanowa-Zdroju.

Rozpoczęcie kolejnego dnia wędrówki Głównym Szlakiem Beskidzkim w Woli Piotrowej.

Powrót na Główny Szlak Beskidzki

Po wyjściu z Woli Piotrowej zatrzymałem się jeszcze na chwilę, żeby spojrzeć na okoliczne góry i zrobić kilka panoram. Chwilę później dotarłem do kierunkowskazu na Puławy, który wskazywał miejsce powrotu na Główny Szlak Beskidzki.

Panorama Beskidu Niskiego podczas wędrówki Głównym Szlakiem Beskidzkim z Woli Piotrowej.

Panorama górskiego krajobrazu Beskidu Niskiego.

Widok na Beskid Niski.

Widok na Beskid Niski podczas wędrówki.

Drogowskaz na Puławy przy wejściu na Główny Szlak Beskidzki z Woli Piotrowej.

Odpoczynek przy wiacie

Po pewnym czasie marszu przyszedł czas na odpoczynek. Przy wiacie znajdującej się przy szlaku zrobiłem krótką przerwę, żeby nabrać sił przed dalszą wędrówką.

Wiata przy Głównym Szlaku Beskidzkim, miejsce odpoczynku podczas wędrówki w Beskidzie Niskim.

Polana z wiatą przy Głównym Szlaku Beskidzkim w Beskidzie Niskim.

Waldek z kawunią i Krówką Szczecińską podczas odpoczynku.

Skibce 776 m n.p.m.

Skibce to najwyższy szczyt tego dnia. Po pokonaniu kolejnych kilometrów Głównego Szlaku Beskidzkiego dotarłem na szczyt, gdzie oczywiście nie mogło zabraknąć pamiątkowego zdjęcia.

Skibce 776 m n.p.m. w Beskidzie Niskim, szczyt na trasie Głównego Szlaku Beskidzkiego.

Waldek na szczycie Skibce 776 m n.p.m. w Beskidzie Niskim. Najwyższy szczyt dzisiejszego dnia na GSB zdobyty.

Panoramy Beskidu Niskiego

Podczas dalszej wędrówki przez Beskid Niski podziwiałem liczne panoramy. Kilka z nich szczególnie zapadło mi w pamięć, dlatego chciałbym podzielić się nimi z Tobą.

Górska panorama Beskidu Niskiego na trasie Głównego Szlaku Beskidzkiego.

Widok Beskidu Niskiego przed wejściem do Puław Górnych na trasie Głównego Szlaku Beskidzkiego.

Puławy Górne

Szlak doprowadził mnie do Puław Górnych, gdzie zatrzymałem się w Restauracji Amadeus na obiad. Była to również dobra okazja, żeby zdobyć kolejną pieczątkę Głównego Szlaku Beskidzkiego.

Puławy Górne, miejscowość na trasie Głównego Szlaku Beskidzkiego.

Restauracja Amadeus w Puławach Górnych.

Obiad i kawunia z Krówką Szczecińską w Restauracji Amadeus w Puławach Górnych.

Puławy Dolne

Po obiedzie i kawuni w Puławach Górnych ruszyłem dalej szlakiem w kierunku Puław Dolnych. Tym samym przechodziłem przez kolejną część miejscowości Puławy, kontynuując wędrówkę Głównym Szlakiem Beskidzkim.

Puławy Dolne na trasie Głównego Szlaku Beskidzkiego.

Dom w Puławach.

Panorama Beskidu Niskiego podczas wędrówki.

Studencka Baza Namiotowa w Wisłoczku

Studencka Baza Namiotowa w Wisłoczku to jedno z charakterystycznych miejsc na trasie Głównego Szlaku Beskidzkiego. Położona w spokojnej dolinie Beskidu Niskiego jest dobrym miejscem na odpoczynek podczas wędrówki. Można tutaj również zdobyć pieczątkę Głównego Szlaku Beskidzkiego. Baza działa w sezonie wakacyjnym, od lipca do końca sierpnia.

Studencka Baza Namiotowa w Wisłoczku na trasie Głównego Szlaku Beskidzkiego.

Ogólny widok na Studencką Bazę Namiotową w Wisłoczku z charakterystycznymi kierunkowskazami.

Pole namiotowe wraz z namiotami w Studenckiej Bazie Namiotowej w Wisłoczku.

Bacówka i wiata na ognisko w Studenckiej Bazie Namiotowej w Wisłoczku.

Widoki po wyjściu z lasu

Po dłuższym odcinku prowadzącym przez las w końcu wyszedłem na bardziej otwartą przestrzeń. Przede mną ponownie pojawiły się szerokie widoki na Beskid Niski, więc oczywiście nie mogłem przejść obok nich obojętnie.

Panorama Beskidu Niskiego po wyjściu z leśnego odcinka.

Szeroki widok na Beskid Niski w kierunku Rymanowa.

Rymanów-Zdrój

Po długiej wędrówce dotarłem do Rymanowa-Zdroju, znanego uzdrowiska położonego w malowniczej dolinie Taboru, wśród Wzgórz Rymanowskich. To właśnie tutaj kończyłem kolejny dzień wędrówki Głównym Szlakiem Beskidzkim. Rymanów-Zdrój słynie ze swoich wód mineralnych, a historia uzdrowiska sięga 1876 roku, kiedy odkryto tutejsze źródła.

Po trudach dzisiejszej wędrówki marzyłem już tylko o tym, żeby się wykąpać, wypić popołudniową kawunię i trochę odpocząć. Była niedziela, więc zgodnie z planem mojej wędrówki po GSB chciałem uczestniczyć w niedzielnej Mszy Świętej. Zwiedzanie samego Rymanowa i spokojny spacer po miejscowości zaplanowałem na następny dzień.

Pierwsze zabudowania Rymanowa-Zdroju po wejściu do miejscowości od strony Głównego Szlaku Beskidzkiego.

Rymanów-Zdrój wita

Chwila odpoczynku z kawunią i Krówką Szczecińską.

Kościół pw. św. Stanisława Biskupa Męczennika w Rymanowie-Zdroju

Zgodnie z planem dnia udałem się na niedzielną Mszę Świętą do kościoła pw. św. Stanisława Biskupa Męczennika w Rymanowie-Zdroju. To wyjątkowa świątynia związana z historią tutejszego uzdrowiska. W 2026 roku minęło dokładnie 100 lat od jej poświęcenia i oddania do użytku jako kaplicy zdrojowej.

Kościół pw. św. Stanisława Biskupa Męczennika w Rymanowie-Zdroju.

Kościół pw. św. Stanisława Biskupa Męczennika w Rymanowie-Zdroju od strony wejścia.

Widok na kościół pw. św. Stanisława Biskupa Męczennika w Rymanowie-Zdroju.

Wnętrze i ołtarz kościoła pw. św. Stanisława Biskupa Męczennika w Rymanowie-Zdroju.

Godziny Mszy Świętych w kościele pw. św. Stanisława Biskupa Męczennika w Rymanowie-Zdroju. Stan na sierpień 2026 r.

Podsumowanie dnia

Wieczorna niedzielna Msza Święta była ostatnim akcentem dzisiejszego dnia. Po 26 kilometrach wędrówki przez Beskid Niski miałem już tylko ochotę odpocząć i nabrać sił przed kolejnym dniem na Głównym Szlaku Beskidzkim. Jutro czekała mnie dalsza droga, ale zanim ruszę na szlak, chciałem trochę bliżej poznać Rymanów-Zdrój i jego uzdrowiskowy charakter.

Tego dnia faktycznie:
• pokonałem przeszło 26 km
• na trasie było około 695 m podejść i 825 m zejść
• na szlaku spędziłem 9 godzin.

Rymanów-Zdrój → Iwonicz-Zdrój
24 sierpnia 2026

Dzisiejszy dzień miał być najkrótszym z zaplanowanych pod względem marszu, ale jednocześnie zapowiadał się na najdłuższy ze względu na czekającą mnie później około 15-godzinną podróż autobusem do domu w Szczecinie. Zanim jednak ruszyłem na ostatni odcinek tego etapu Głównego Szlaku Beskidzkiego, chciałem jeszcze trochę poznać Rymanów i Rymanów-Zdrój.

Tego dnia według mapy czekała mnie trasa Głównego Szlaku Beskidzkiego z Rymanowa-Zdroju do Iwonicza-Zdroju. 
Do przejścia miałem:
• 14,7 kilometra
• 497 metrów podejść
• 459 metrów zejść
• 4 godziny i 42 minuty marszu
• najwyższy szczyt: Mogiła 606 m n.p.m.

Początek dnia

Dzień rozpocząłem w Rymanowie-Zdroju. Po śniadaniu spakowałem plecak i ruszyłem w stronę Rymanowa, żeby przed rozpoczęciem wędrówki zobaczyć trochę miejscowość.

Waldek w Rymanowie-Zdroju przed rozpoczęciem ostatniego dnia tego etapu GSB.

Rymanów

Pierwszym przystankiem był Rymanów, niewielkie miasto z ciekawą historią i kilkoma dobrze zachowanymi zabytkami. Zobaczyłem Ochronkę św. Józefa, wybudowaną w 1902 roku przez Siostry Służebniczki przy wsparciu mieszkańców i rodziny Potockich. Następnie dotarłem do kościoła pw. św. Wawrzyńca, barokowej świątyni z XVIII wieku, znajdującej się przy rymanowskim rynku.

Sam Rynek w Rymanowie również warto zobaczyć, a moją uwagę zwróciła także zabytkowa synagoga w Rymanowie, jeden z najcenniejszych śladów dawnej społeczności żydowskiej miasta. Synagoga na co dzień jest zamknięta, ale według dostępnych informacji można wcześniej umówić się na jej zwiedzanie. W Rymanowskiej informacji turystycznej przy rynku można również zdobyć pieczątkę Głównego Szlaku Beskidzkiego.

Ochronka św. Józefa w Rymanowie.

Kościół pw. św. Wawrzyńca w Rymanowie

Kościół pw. św. Wawrzyńca w Rymanowie od strony wejścia.

Wnętrze i ołtarz kościoła pw. św. Wawrzyńca w Rymanowie.

Godziny Mszy Świętych w kościele pw. św. Wawrzyńca w Rymanowie. Stan na sierpień 2026 r.

Synagoga w Rymanowie.

Rynek w Rymanowie.

Fontanna na rynku w Rymanowie.

Zabudowa Rynku w Rymanowie z zabytkowymi kamienicami.

Rymanów-Zdrój

Po powrocie z Rymanowa ruszyłem jeszcze na spacer po dzielnicy zdrojowej Rymanowa-Zdroju. Jak sama nazwa wskazuje, jest to miejscowość o uzdrowiskowym charakterze, znana przede wszystkim z wód leczniczych i sanatoriów. Rymanów-Zdrój specjalizuje się między innymi w leczeniu chorób układu oddechowego i krążenia oraz rehabilitacji. Zobaczyłem między innymi pomnik Jana Pawła II, fontannę, pijalnię wód leczniczych oraz amfiteatr. W pijalni oczywiście nie mogłem sobie odmówić skosztowania miejscowej wody leczniczej. Przy okazji odkryłem, że również tutaj można zdobyć pieczątkę Głównego Szlaku Beskidzkiego.

Pomnik Jana Pawła II w Rymanowie-Zdroju.

Fontanna w Rymanowie-Zdroju.

Pijalnia wód leczniczych w Rymanowie-Zdroju.

Wnętrze pijalni wód leczniczych w Rymanowie-Zdroju.

Amfiteatr w Rymanowie-Zdroju.

Widownia amfiteatru w Rymanowie-Zdroju.

Wejście na szlak GSB

Po zakończeniu spaceru po uzdrowiskowej części Rymanowa-Zdroju ruszyłem w stronę Głównego Szlaku Beskidzkiego. W uzdrowisku było jeszcze słychać odgłosy codziennego życia, ale im dalej i wyżej wchodziłem na szlak, tym bardziej te odgłosy zostawały za mną, a zaczynała się cisza lasu. Ten moment powrotu z miejscowości w góry zawsze ma w sobie coś wyjątkowego.

Panorama Beskidu Niskiego widziana z Rymanowa-Zdroju.

Potok Tabor w Rymanowie-Zdroju.

Pożegnanie z Rymanowem.

Odpoczynek na GSB

Dzisiejszy dzień był znacznie krótszy od poprzednich, dlatego też tempo mojej wędrówki było spokojniejsze. Po trudach wcześniejszych dni trochę zwolniłem, a wiedząc, że czeka mnie dziś mniej kilometrów, pozwalałem sobie również na więcej odpoczynków. Przy jednej z wiat przyszedł oczywiście czas na obowiązkową kawunię i Krówkę Szczecińską.

Wiata na Głównym Szlaku Beskidzkim.

Waldek z kawunią i Krówką Szczecińską podczas odpoczynku na GSB.

Mogiła 606 m n.p.m.

Mogiła nie leży bezpośrednio na trasie Głównego Szlaku Beskidzkiego, ale znajduje się w jego bliskim sąsiedztwie. Postanowiłem wejść na ten szczyt, ponieważ był to najwyższy szczyt pomiędzy Rymanowem a Iwoniczem. Zrobiłem więc niewielkie odejście od głównego przebiegu GSB i zdobyłem Mogiłę. Niedźwiedzie można spotkać na szlakach Beskidu Niskiego, dlatego warto pamiętać, że góry to nie tylko piękne widoki i spokojne wędrówki.

Podczas podejścia zauważyłem w lesie ślady obecności niedźwiedzia. Od tego momentu szedłem już trochę uważniej i zdecydowanie częściej rozglądałem się na boki. Prawdziwa adrenalina przyszła jednak dopiero podczas zejścia. Tego dnia miałem się o tym przekonać osobiście. W pewnym momencie zobaczyłem niedźwiedzia w zaroślach. Na chwilę obaj zamarliśmy i spojrzeliśmy na siebie. Telepatycznie stwierdziliśmy, że nie ma potrzeby wchodzić sobie w drogę. Ja poszedłem swoją stroną, on swoją i na szczęście na tym nasze spotkanie się zakończyło.

Mogiła 606 m n.p.m. w Beskidzie Niskim w pobliżu trasy Głównego Szlaku Beskidzkiego.

Mogiła 606 m n.p.m. zdobyta.

Iwonicz-Zdrój

Po dotarciu do Iwonicza-Zdroju zrobiłem krótki spacer po części uzdrowiskowej. Zobaczyłem między innymi: Plac Dietla z zabytkowym Bazarem i wieżą zegarową, park zdrojowy, willę „Krakowiak” oraz Stare Łazienki. Zajrzałem również do Pijalni Wód Mineralnych, gdzie oczywiście skosztowałem miejscowej wody. W budynku znajduje się także „Muzeum” Ziemi Iwonicza, poświęcone historii uzdrowiska. Co ważne dla osób przemierzających Główny Szlak Beskidzki, właśnie w pijalni można również uzyskać pieczątkę GSB.

Wstąpiłem do kościoła pw. św. Iwony i Matki Bożej Uzdrowienia Chorych, by móc podziękować za szczęśliwe zejście z gór. Przyszedł również czas na chwilę zadumy i refleksji. Ciekawostką jest to, że obok starszego, drewnianego kościoła z 1894 roku wzniesiono później nową, murowaną świątynię. Dziś tworzy to dość nietypowy zespół dwóch kościołów stojących obok siebie, który zdecydowanie zwrócił moją uwagę podczas spaceru po uzdrowisku.

Pierwsze zabudowania Iwonicza-Zdroju od strony Głównego Szlaku Beskidzkiego.

Za mną już 140,3 km, a przede mną jeszcze tylko 361,4 km. No, to prawie jestem na mecie! 😄

Iwonicz-Zdrój wita

Zabytkowy budynek Sanatorium Biały Orzeł oraz Krzyż Milenijny w Iwoniczu-Zdroju.

Plac Dietla amfiteatr i Pijalnia Wód Mineralnych w Iwoniczu Zdroju.

Plac Dietla fontanna oraz zabytkowy pensjonat Bazar i wieża zegarowa w Iwoniczu Zdroju.

Park zdrojowy oraz zabytkowe sanatorium Stare Łazienki w Iwoniczu Zdróju.

Zabytkowa willa Krakowiak oraz fontanna w Iwoniczu Zdróju.

Zabytkowa Pijalnia Wód Mineralnych oraz sanatorium Stare Łazienki w Iwoniczu Zdroju.

Wnętrze zabytkowej Pijalni Wód Mineralnych i stanowiska z wodą leczniczą w Iwonicz Zdrój.

Galeria Pasaż i wystawa o historii Iwonicza Zdroju nad Pijalnią Wód Mineralnych w uzdrowisku.

Zabytkowy Pałac Załuskich w Iwoniczu Zdroju.

Zabytkowy budynek Stare Łazienki w kurorcie Iwonicz Zdrój.

Stary zabytkowy drewniany kościół zdrojowy Świętej Iwony i Matki Bożej Uzdrowienia Chorych w Iwoniczu Zdroju.

Wnętrze i ołtarz główny zabytkowego kościoła zdrojowego Świętej Iwony i Matki Bożej Uzdrowienia Chorych w Iwoniczu Zdroju.

Nowy kościół parafialny Świętej Iwony i Matki Bożej Uzdrowienia Chorych w Iwoniczu Zdroju.

Wnętrze i ołtarz główny kościoła Świętej Iwony i Matki Bożej Uzdrowienia Chorych w Iwoniczu Zdroju.

Godziny mszy świętych kościół zdrojowy Świętej Iwony w Iwoniczu Zdroju. Stan na sierpień 2026 r.

Przygotowanie do podróży

Po spacerze po Iwoniczu-Zdroju przyszedł czas na obiad, kawunię oraz chwilę oddechu przed długą podróżą do Szczecina. Zanim usiadłem do obiadu, poszedłem do restauracyjnej łazienki, żeby trochę się ogarnąć po całym dniu. W końcu przez cały etap tachałem w plecaku drugą parę butów i zapasowe skarpetki, więc był to idealny moment, żeby wreszcie z nich skorzystać.

Był to zarazem czas na podsumowanie nie tylko ostatniego dnia wędrówki, ale całego drugiego etapu Głównego Szlaku Beskidzkiego, który miałem już za sobą. Przeglądałem zdjęcia, wracałem pamięcią do kolejnych dni spędzonych na szlaku, mijanych miejsc i wszystkich tych małych oraz większych historii, które wydarzyły się po drodze. Do pełnego zamknięcia tego etapu brakowało już tylko jednego, długiej podróży do domu w Szczecinie.

Pożegnalny obiad, kawunia i oczywiście Krówka Szczecińska.

Podsumowanie dnia

Ostatni dzień tego etapu Głównego Szlaku Beskidzkiego był zdecydowanie spokojniejszy od poprzednich. Po drodze miałem czas na spacer po Rymanowie i Rymanowie-Zdroju, chwilę modlitwy, odpoczynek, kawunię, a także zdobycie Mogiły 606 m n.p.m. Największą niespodzianką było jednak spotkanie z niedźwiedziem podczas zejścia z tego szczytu. Na koniec dotarłem do Iwonicza-Zdroju, gdzie zakończyłem wędrówkę drugiego etapu GSB.

Tego dnia faktycznie:
• pokonałem prawie 15 km
• na trasie było około 500 m podejść i 460 m zejść
• na szlaku spędziłem 6 godzin.

Podróż powrotna do Szczecina
24–25 sierpnia 2026

Po zakończeniu wędrówki i krótkim odpoczynku pozostało mi już tylko wrócić do Szczecina. Czekała mnie nocna, długa, około 15-godzinna podróż autobusem, więc po kilku dniach spędzonych na szlaku nadszedł czas, żeby zamienić górskie buty na autobusowy fotel i rozpocząć drogę do domu.

Waldek w autobusie podczas nocnej podróży powrotnej do Szczecina.

Podsumowanie drugiego etapu Głównego Szlaku Beskidzkiego

Drugi etap Głównego Szlaku Beskidzkiego z Cisnej do Iwonicza-Zdroju mam już za sobą. Były to kolejne dni pełne chodzenia, ale także poznawania miejsc, przez które prowadził szlak. Po drodze znalazła się Komańcza, Wola Piotrowa, Rymanów i Rymanów-Zdrój, a na końcu Iwonicz-Zdrój. Ważnym momentem tego etapu był również odcinek w okolicach Prełuk, gdzie szlak przekracza Osławę. Osława wyznacza granicę pomiędzy Bieszczadami a Beskidem Niskim.

Ten etap miał wszystko, co lubię w takich wyprawach. Były długie i wymagające odcinki, spokojniejsze dni, piękne widoki, chwile odpoczynku przy kawuni i oczywiście Krówce Szczecińskiej. Była modlitwa, zwiedzanie miejscowości, a także Mogiła 606 m n.p.m., położona poza głównym przebiegiem GSB, ale będąca najwyższym szczytem pomiędzy Rymanowem a Iwoniczem. To właśnie w pobliżu tego szczytu wydarzyło się prawdopodobnie najbardziej niezwykłe spotkanie całego etapu, czyli spotkanie z niedźwiedziem podczas zejścia z Mogiły. Na szczęście każdy z nas uznał, że lepiej nie wchodzić sobie w drogę.

Kiedy dotarłem do Iwonicza-Zdroju, drugi etap Głównego Szlaku Beskidzkiego był już za mną. Był inny od pierwszego, przyniósł nowe miejsca, nowe doświadczenia i kolejną porcję historii, które zostaną ze mną na długo. Z każdym kolejnym etapem Główny Szlak Beskidzki coraz bardziej przypomina mi nie tylko zwykłą wędrówkę, ale całą osobną przygodę. Została jeszcze długa podróż do Szczecina, ale w głowie mogłem już spokojnie układać wspomnienia i myśleć o kolejnym etapie Głównego Szlaku Beskidzkiego.

Podczas całego etapu faktycznie:
• pokonałem około 92 km
• na szlaku spędziłem 34 godziny
• na trasie było około 2968 m podejść i 3200 m zejść.

Udostępnij moją relację

Jeśli podobała Ci się moja relacja z drugiego etapu Głównego Szlaku Beskidzkiego, udostępnij ją na Facebooku, aby więcej osób mogło poczuć magię gór.
Proszę, podziel się moją relacją z przejścia drugiego etapu Głównego Szlaku Beskidzkiego także na X.

Dołącz do przygody

Chcesz śledzić moje kolejne podróże? Obserwuj mój fanpage.
Jeśli chcesz mieć większą szansę, że Facebook pokaże Ci moje nowe wpisy, zaznacz moją stronę jako ulubioną w ustawieniach obserwowania.
A może chcesz wziąć udział w kolejnej wyprawie? 
Nowa przygoda już się szykuje. Dołącz i przeżyj ją razem ze mną. Aby jej nie przegapić zapisz się do Newslettera.

‹ Poprzedni etap | Etapy | Następny etap ›

Praktyczne informacje o drugim etapie GSB: Cisna → Iwonicz-Zdrój

Planujesz przejście drugiego etapu Głównego Szlaku Beskidzkiego z Cisnej do Iwonicza-Zdroju? Poniżej zebrałem praktyczne informacje, które mogą przydać się przed wyruszeniem na ten odcinek. Znajdziesz tu między innymi informacje o noclegach, możliwościach uzupełnienia wody, sklepach, jedzeniu, dojeździe oraz miejscach, które warto zobaczyć po drodze.

Dojazd na start i powrót

Do Cisnej można dojechać z różnych kierunków. Najwygodniejszym punktem przesiadkowym jest Sanok, a z dalszych części Polski warto sprawdzić również połączenia przez Kraków. Autobus Sanok – Cisna i busy do Cisnej kursują przez cały rok, ale ich liczba zależy od sezonu. Aktualny rozkład jazdy warto sprawdzić w TravelPL oraz FlixBus lub e-podróżnik.pl.

Po zakończeniu Głównego Szlaku Beskidzkiego w Iwoniczu-Zdroju do Krosna można dojechać busami Trans-Usługi. Aktualny rozkład jazdy warto sprawdzić na stronie Miasta Krosna oraz na Facebooku przewoźnika. W sezonie 2026 dodatkowym połączeniem była również komunikacja miejska MKS, która w wybrane soboty i dni świąteczne łączyła Krosno, Iwonicz-Zdrój i Rymanów-Zdrój.

Na drugi etap GSB można dotrzeć nie tylko do Cisnej. Jeżeli planujesz przejść krótszy fragment trasy, warto rozważyć również dojazd do Komańczy, Rymanowa lub Iwonicza.

Noclegi

Na tym etapie noclegi warto zaplanować wcześniej, szczególnie przy dłuższych odcinkach, gdzie możliwości zatrzymania się po drodze są bardziej ograniczone. Poniżej podaję miejsca, w których sam nocowałem lub które brałem pod uwagę podczas przejścia z Cisnej do Iwonicza-Zdroju, wraz z krótkimi informacjami, które mogą przydać się przy planowaniu własnej trasy. Nie jest to ranking ani lista najlepszych noclegów. Warto również zwrócić uwagę na dokładne położenie obiektu względem szlaku, ponieważ w niektórych miejscach nocleg może wymagać zejścia z trasy i późniejszego powrotu na GSB.

Tu zatrzymałem się podczas tego etapu. Rezerwacji noclegu w Bacówce pod Honem można dokonać bezpośrednio na stronie internetowej Bieszczadzkie Bacówki.

To miejsce brałem pod uwagę podczas planowania noclegu. Trzeba jednak pamiętać, że wiąże się ono z zejściem z głównego przebiegu GSB, dlatego warto uwzględnić dodatkowy dystans i czas.

Komańcza – Stare Schronisko
W Komańczy znajdują się dwa schroniska, dlatego przy wyszukiwaniu noclegu warto dokładnie sprawdzić, o który obiekt chodzi. W internecie oba mogą pojawiać się pod nazwą „Stare Schronisko”, co może łatwo wprowadzić w błąd. Ja spałem w schronisku znajdującym się przy Głównym Szlaku Beskidzkim, przy drodze na Duszatyn.

Wola Piotrowa – Agrowczasy
Wola Piotrowa nie leży bezpośrednio na Głównym Szlaku Beskidzkim, ale właśnie tutaj zatrzymałem się na noc podczas tego etapu. Rezerwacja noclegu była możliwa przez Booking.

Puławy Górne i Puławy Dolne
To kolejna możliwość zaplanowania noclegu w tej części etapu. W Puławach Górnych znajdują się obiekty noclegowe, dlatego warto sprawdzić aktualną dostępność przed wyruszeniem.

Baza w Wisłoczku znajduje się bezpośrednio na czerwonym Głównym Szlaku Beskidzkim. Jest to ciekawa opcja dla osób, które planują nocleg w warunkach bardziej turystycznych. Baza działa sezonowo, dlatego przed wyruszeniem trzeba sprawdzić aktualne terminy jej funkcjonowania i zasady rezerwacji.

Rymanów-Zdrój – Agroturystyka Marysieńka
Tutaj również zatrzymałem się podczas tego etapu. Rezerwacja była możliwa przez Booking.

Woda i zakupy

Największym wyzwaniem pod tym względem był dla mnie odcinek Cisna → Komańcza. Po drodze nie ma możliwości uzupełnienia wody, a podczas przejścia wypiłem około 4 litrów. Dlatego z Cisnej warto wyruszyć z odpowiednim zapasem.

Na tym etapie wodę uzupełniałem przede wszystkim w miejscach noclegowych oraz kupowałem ją w sklepach. Wodę, napoje, podstawowe produkty spożywcze i środki higieniczne można kupić w sklepach w Komańczy, Cisnej, Rymanowie-Zdroju i Iwoniczu-Zdroju.

Ciepły posiłek

Podczas przejścia tego etapu możliwości zjedzenia ciepłego posiłku są przede wszystkim w większych miejscowościach. W Cisnej, Rymanowie-Zdroju i Iwoniczu-Zdroju można znaleźć bary, restauracje i inne punkty gastronomiczne.

Podczas wędrówki tym etapem jedynym miejscem na szlaku, gdzie można zjeść ciepły posiłek, jest Restauracja Amadeus w Puławach Górnych, na trasie Komańcza → Rymanów-Zdrój.

Moje trudności na tym etapie

Największą trudnością na tym etapie był dla mnie długi odcinek Cisna → Komańcza. Dodatkowym obciążeniem był ciężki plecak, choć tym razem i tak był lżejszy niż podczas pierwszego etapu GSB. Jak dobrze się spakować i jaki plecak sprawdzi się podczas wędrówki po Głównym Szlaku Beskidzkim, znajdziesz w praktycznych informacjach o GSB.

Sama wędrówka przez las również miała swój charakter. Na długich odcinkach, mimo że był dzień, panował półmrok, a z każdej strony dochodziły odgłosy lasu i jego mieszkańców. Dochodziła do tego świadomość, że można spotkać niedźwiedzia. W moim przypadku nie była to tylko możliwość, ponieważ niedźwiedzia rzeczywiście spotkałem podczas tej wędrówki.

Na szlaku podczas wędrówki drugim etapem GSB praktycznie nie spotykałem innych turystów. Poza okolicami Tokarni i zejściami do miejsc noclegowych przez większość trasy szedłem samotnie. Kolejną trudnością było bardzo słabe oznakowanie szlaku od studenckiej bazy namiotowej w Wisłoczku w kierunku Rymanowa. Wymagało to większej uwagi i pilnowania przebiegu trasy.

Co podobało mi się na tym etapie

Jedną z rzeczy, która najbardziej podobała mi się podczas tego etapu, była dzikość Bieszczad i spokój lasu. Długie odcinki prowadzące z dala od miejscowości pozwalały naprawdę się wyciszyć i oderwać od codzienności. W pamięci szczególnie zostały mi widoki ze schroniska pod Honem oraz z Tokarni. To właśnie takie chwile sprawiają, że mimo zmęczenia chce się iść dalej.

Zapamiętałem również Komańczę i znajdujące się tam schronisko. Na pierwszy rzut oka może wydawać się bardzo skromne. W pierwszej chwili brakowało mi trochę tego, do czego człowiek przyzwyczaja się w codziennym życiu, ale szybko doceniłem klimat tego miejsca. Stara chatka, prostota i atmosfera bardzo pasowały do górskiej wędrówki. Sama Komańcza ma również swój spokojny, trochę leniwy rytm.

Dużym przeżyciem było dla mnie nie tylko przejście kolejnego odcinka GSB, ale również zmiana pasma górskiego. Z Bieszczadów wszedłem w Beskid Niski i miałem poczucie, że zaczyna się kolejny rozdział tej wyprawy. Był to dla mnie mały sukces. Podobał mi się także spokojny, uzdrowiskowy charakter Rymanowa-Zdroju i Iwonicza-Zdroju. Ta różnorodność bardzo dobrze dopełniła ten etap.

Ciekawe miejsca na szlaku Cisna → Iwonicz-Zdrój

Podczas wędrówki drugim etapem Głównego Szlaku Beskidzkiego, na szlaku Cisna → Iwonicz-Zdrój, miałem okazję zobaczyć nie tylko górską przyrodę i charakterystyczne miejsca na szlaku, ale również kilka bardzo różnych miejscowości. Całość podzieliłem na dwie części: naturę oraz miejscowości. Nie chcę ponownie opowiadać całej relacji z poszczególnych dni, a w przypadku miejscowości również nie jest to przewodnik turystyczny.
Natura










Podczas wędrówki szlakiem GSB Cisna → Iwonicz-Zdrój szczególnie zapamiętałem kilka szczytów i charakterystycznych miejsc. Hon 820 m n.p.m. pamiętam nie tylko jako pierwszy szczyt na szlaku, ale również jako pierwszy z tak stromym podejściem. Dalej był Wołosań 1071 m n.p.m., najwyższy szczyt tego etapu, oraz Tokarnia 778 m n.p.m., z przepiękną panoramą. Zapamiętałem również Mogiłę 606 m n.p.m., gdzie miałem bliskie spotkanie z niedźwiedziem, oraz Jeziorka Duszatyńskie, które zrobiły na mnie duże wrażenie.

Charakter tego odcinka tworzą przede wszystkim rozległe kompleksy leśne, górskie grzbiety i liczne fragmenty prowadzące z dala od miejscowości. Po drodze pojawiają się zarówno spokojne leśne odcinki, jak i miejsca, z których można podziwiać okoliczne pasma i doliny. Podczas tej wędrówki przekroczyłem również granicę między Bieszczadami a Beskidem Niskim. To właśnie ta zmienność krajobrazu sprawiła, że drugi etap GSB miał dla mnie tak różnorodny charakter.
Miejscowości










Zacznę od miejscowości Cisna. To urokliwa miejscowość wypoczynkowa. Warto zajrzeć tutaj do kościoła w Cisnej, a jako mały miłośnik kolei nie mogłem pominąć stacyjki Bieszczadzkiej Kolei Leśnej, która dla każdego miłośnika kolei będzie nie lada gratką. Siekierezada i Bacówka pod Honem to kolejne miejsca, które warto zobaczyć. Jeżeli chcesz poznać również inne atrakcje miejscowości, znajdziesz je na stronie: Atrakcje turystyczne Gminy Cisna.

Będąc w Komańczy, warto poświęcić chwilę na poznanie samej miejscowości i jej historii. Podczas mojego pobytu wstąpiłem na chwilę modlitwy do kościoła pw. św. Józefa, a warto również odwiedzić klasztor Sióstr Nazaretanek, związany z pobytem kardynała Stefana Wyszyńskiego. Jako mały miłośnik kolei zwróciłem też uwagę na kolejową historię Komańczy. Więcej informacji o miejscach wartych odwiedzenia znajdziesz na stronie urzędu gminy, gdzie zebrano również informacje o miejscach, które warto zobaczyć w Komańczy.

Rymanów-Zdrój był dla mnie miejscem, w którym kończyłem dzień wędrówki. Po wielu godzinach marszu wychodziłem z górskiego świata i trafiałem do spokojnego uzdrowiska, gdzie wszystko wydawało się toczyć trochę wolniej. Podobał mi się ten zupełnie inny klimat. W Rymanowie-Zdroju warto zobaczyć park zdrojowy, pijalnię wód i charakterystyczne uzdrowiskowe budynki. W niedzielę uczestniczyłem we Mszy świętej w kościele pw. św. Stanisława Biskupa. Podczas tego etapu odwiedziłem również sąsiedni Rymanów, więc warto pamiętać, że Rymanów i Rymanów-Zdrój to dwie różne miejscowości. Więcej miejsc wartych zobaczenia opisano na stronie Rymanowa-Zdroju.

Iwonicz-Zdrój był dla mnie spokojnym zakończeniem tego etapu. Warto zobaczyć park zdrojowy, pijalnię wód i charakterystyczne drewniane budynki uzdrowiska. Iwonicz i Iwonicz-Zdrój to dwie różne miejscowości, ale podczas tej wyprawy byłem tylko w Zdroju, ponieważ po trudach GSB chciałem po prostu trochę dłużej odpocząć. Iwonicz-Zdrój jest mniejszy od Rymanowa-Zdroju, przez co wydał mi się jeszcze spokojniejszy. Więcej informacji, a także miejsc, które warto zobaczyć będąc w Iwoniczu-Zdroju, można znaleźć na stronie Gminy Iwonicz-Zdrój.

Dodatkowe informacje

Podczas przejścia tego etapu warto mieć ze sobą nie tylko papierową mapę, ale również telefon z zapisaną trasą lub śladem GPS. Na części szlaku oznakowanie było dla mnie wystarczające, ale zdarzały się również miejsca, w których trzeba było uważniej pilnować przebiegu GSB. Szczególnie dotyczyło to odcinka od studenckiej bazy namiotowej w Wisłoczku w kierunku Rymanowa, gdzie oznakowanie nie było już tak czytelne.

Przed wyjściem dobrze jest również sprawdzić aktualną prognozę pogody oraz długość planowanego odcinka. Na początku każdego dnia podaję trasę i jej parametry wynikające z mapy, natomiast w podsumowaniu dnia znajdują się faktyczne dane z mojego przejścia. Dzięki temu można porównać założenia z rzeczywistym przebiegiem wędrówki.

Warto również wcześniej sprawdzić, gdzie można uzupełnić wodę i zrobić zakupy. W tym poradniku wskazałem miejsca, w których można uzupełnić zapasy. Na GSB warto zostawić sobie także trochę rezerwy czasowej, ponieważ czas przejścia podany na mapie nie zawsze uwzględnia zmęczenie, przerwy czy warunki panujące na szlaku.

Mam nadzieję, że zebrane tutaj informacje ułatwią Tobie przygotowanie własnego przejścia tego etapu GSB.
Jeżeli interesuje Cię cały projekt przejścia Głównego Szlaku Beskidzkiego, informacje o jego idei, moim podziale na etapy, galerii zdjęć oraz praktyczne informacje o całym szlaku, to wszystkie te informacje znajdziesz na mojej stronie poświęconej Głównemu Szlakowi Beskidzkiemu.

Bądź częścią wyprawy

Obserwuj profil na Facebooku
Przejdź do profilu Facebook SingleTravel.pl
Zapisz się do Newslettera
Przejdź do formularza zapisu na newsletter
Mapa drugiego etapu Głównego Szlaku Beskidzkiego: Cisna → Iwonicz-Zdrój.